10: 2015-11-27 22:00   Przyjemność z żeglowania

Zdecydowanie mogę to powiedzieć: dziś był najprzyjemniejszy dzień z całej wyprawy (jak do tej pory). Pogoda świetna do żeglowania, ocean spokojny, bez kipieli, które zwykł nam serwować ostatnimi dn...
Czytaj dalej

 
Przyjemność z żeglowania
2015-11-27 22:00
GPS: 19.459830 / -23.074050 (dzień 5)

Zdecydowanie mogę to powiedzieć: dziś był najprzyjemniejszy dzień z całej wyprawy (jak do tej pory). Pogoda świetna do żeglowania, ocean spokojny, bez kipieli, które zwykł nam serwować ostatnimi dniami.

Na obiad Gosia z Felą zrobiły pyszną sałatkę z papryki, pomidorów, oliwek i takich tam. Pyszna porcja warzyw, bardzo smakowita i przyjęta z ogrmonym entuzjazmem.

Wiatr początkowo był niemal stabilny, potem nieco słabł, by po chwili wzrosnąć. Ale przynajmniej kierunek był ten sam. Ponieważ nie był on jednak dla nas idealny, to idziemy nieco bardziej na południe, za to na pełnych żaglach z rozsądną prędkością. Jak będzie pora, to odbijemy na zachód lub zmienimy hals.

Był też czas, żeby poprawić oznaczenia na stoperach linek. Z racji, że mamy lazy jack'a, to mamy 5 linek do samego refowania + całą reszta do postawienia, naciągnięcia i regulacji. Oznaczenia na stoperach kompletnie mijały się z prawdą. Zrobiłem porzadek i teraz przynajmiej od razu wiadomo, co do czego, co ciągnąć, a co wybierać :)

Prognozy zapowiadały słabniecie wiatu i spłaszczenie morza - i to nastąpiło. Niestety, mówią też o burzach na CV, ale może wypada się zanim tam dopłyniemy.

Korzystając z lekkich sytuacji i braku spektakularnych akcji, jest czas, by wspomnieć o oświetleniu. Otóż nasza łajba ma problem z pojemnością akumulatorów - zupełnie nie dopasowana do wyposażenia, lub nie trzymające parametrów. Koniec końców, musimy dosyć często je doładowywać. Za dnia wspomaga nas nieco bateria słoneczna, ale jest mała i na lodówkę już nie starcza. Natomiast w nocy i tak jest wyłączona, zatem z odbiorników są tylko światła nawigacyjne i autopilot. A i tak, po ok. 2 godzinach znowu trzeba włączać silnik. Niby alternator daje 13V, ale tak, jakby nie trzymały tego ładunku, lub obciążenie generowane przez autopilota/lampki było zbyt duże jak na pojemność akumulatorów. Trudno, musimy z tym żyć. Ale... całe szczęście, źe jest z nami bosman gadżeciarz (to ten od piwniczki ;)). Wyposażył bowiem całą łódkę oraz załogę w lampki. Ładowane na korbkę i na słoneczko. Do tego jeszcze ma kilka zwykłych na baterie, z zoomem, ogniskowaniem i cuda, jakich nie podejrzewałem, że pakują w latarki. Wyposaźył nas też w dodatkowe lampki do kamizelek, lub czegokolwiek innego - typowe jak stosowane w kamizelkach ratunkowych, czyli mocne stroboskopowe światło aktywujące się przy kontakcie z wodą. Jak widzicie, nie tylko dysponuje różnorodnymi narzędziami (wczoraj dowiedziałem się, źe wziął nawet woltomierz), ale, jak widać, jego waliza ma jeszcze inne sekrety :) Nie wiem tylko, gdzie On to wszystko pomieścił, bo ja mam większy bagaż, a np. takiego woltomierza to nie mam :)

Dziś oglądałem kolejne latające rybki, tym razem fruwające stadami :)

Windyty 19.459830, -23.074050 z 2015-11-27 21:00

Wiatr:

Zafalowanie:

Ciśnienie: