"Mini-locja"

Zbiór miejsc, które odwiedziliśmy lub mamy zamiar odwiedzić. Ma na celu zgrupowanie w jednym miejscu różnych informacji - technicznych, ciekawostek, uwag, ostrzeżeń i wrażeń. Taka prywatna "mini locja" :)  
 
 
Paroikia, Paros: Paroikia
GPS: 37.087486 / 25.151890 [ Panoramio ]   [ Meteogram ]

Paroikia to żywe miasteczko portowe, z małym wewnętrznym porcikiem, gdzie kilka jachtów oraz rybackich łódek się zmieści. Dodatkowo można stawać po zewnętrznej stronie pirsu. Tu jednak trzeba nadmienić, że tuż tuż stają statki, które kursują pomiędzy wyspami. I o tym, że podczas manewrów potrafią zrobić falę. Zresztą, podczas podchodzenia do wyspy też trzeba na nie uważać. Można zejść im z drogi, byle nie za bardzo, gdyż trzeba uważać, żeby fala nie rzuciła nas o skały. Bo to, że pobuja, to raczej pewne :)

Vis-a-vis nabrzeża jest sklep (o ile pamiętam 24h), a nad nim jest siedziba policji. Wejście jest z boku, po prawej stronie (patrząc od nabrzeża). Za 12m jacht w maju 2013, z dwoma osobami na pokładzie, zapłaciliśmy 2.68 €. I więcej było wypełniania papierów niż to było warte :).

Prąd i woda, dostępne na nabrzeżu za dodatkową opłatą - 5 €, jednak, żeby go dostać trzeba wiedzieć gdzie zadzwonić. My dostaliśmy numer właśnie od policji. Zadzwoniliśmy pod +30 6936375347, odebrał człowiek nie mówiący ni w ząb po angielsku. Ale udało się nam dogadać przy pomocy jakiejś kobiety, która mu tłumaczyła co i jak. Faktycznie, przyjechał po 15 minutach.

Wspomniana kwota 5€ to wartość przedpłaconej karty, która aktywuje pachołek z mediami. Podzielona jest na 2.48€ za prąd, a reszta to opłata za wodę. Na liczniku widać ile nam jeszcze pozostało i czy czasem nie trzeba wyłączyć prądożernych urządzeń… W każdym razie, na ładowanie akumulatorów wystarczy bez problemu. My przez 3/4 dnia zużyliśmy całkiem niewiele, a odpływając oddaliśmy nasze zasoby innej polskiej załodze, która to już miała prawie wyczerpany limit.

Z istotnych rzeczy należy wspomnieć o totalnym braku sanitariatów (portowych). Pozostają tradycyjnie knajpki. Oprócz wyróżnionej przez nas Traty, warto wspomnieć o Orange caffe mieszczącej się na "ryneczku" (opuszczając port trzeba się skierować w prawo). Świetna kawa i bardzo czysta toaleta - a jak na okoliczne standardy, to wręcz luksusowa.

Plaża (do której można się dostać kierując się w lewo z portu) jest piaszczysto - kamienisto - muszelkowa. W wodzie sporo jeżowców, zatem bez odpowiedniego obuwia ani rusz.

1200