14: 2015-12-01 01:30   Antyregacenie

W Mindelo spędziliśmy miłą niedzielę. Ludzie dali się poznać jako sympatyczni, otwarci i barzo przyjaźnie nastawieni do siebie oraz do turystów. Co do obrazy polskiej wsi, sprzed 20 lat, o ktorym w...
Czytaj dalej

 
Antyregacenie
2015-12-01 01:30
GPS: 16.920930 / -24.609530 (W drodze...)

W Mindelo spędziliśmy miłą niedzielę. Ludzie dali się poznać jako sympatyczni, otwarci i barzo przyjaźnie nastawieni do siebie oraz do turystów. Co do obrazy polskiej wsi, sprzed 20 lat, o ktorym wcześniej pisałem, to Mindelo to nie dotyczy. Nie jest to nowoczesna metropolia, widać biedę, ale jest to miasto, a nie wieś. I nie jest tak zacofana. Jak będzie w innych miejscach? Zobaczymy, na razie mam tylko obraz Mindelo, które na pewno nie jest reprezentacyjną próbką Cabo Verde.

Żebrzące dzieci, czy nagabujące osoby starsze były, a i owszem, ale nie aż tyle, ilu się spodziewałem. Pozytywne jest natomiast to, kabowerdeńczycy dali mi się poznać - jako ogół - jako ludzie chętni do pracy i jednocześnie skromni i dumni. W jednym z przypadków, jak byliśmy na bazarze, "nasza" ekspedientka wręcz przepędziła żebraczkę, która do nas podeszła.

Co do owoców i warzyw, to są, tylko w większości przesuszone, pomarszczone czy nieco nadpsute. Coś, czego byśmy u nas nie kupili i poszukali lepszej jakości.

Zrobiliśmy kilka zdjęć, ale będą później, bo ten internet, o którym pisałem poprzednio, to była poraźka. Niestety, zrobiliśmy teź błąd i nie poszliśmy na miasto coś zjeść do jakiejś knajpy, gdzie w większości też jest wifi - czy lepsze? Nie wiem, może problemy wynikają z obciążenia kabla dostarczającego net do całej wyspy. W każdym razie zdjęcia będą, ale potem :)

W poniedziałem przyszedł czas na odprawę na policji. Zebrałem paszporty, przygotowane listy załogi i poleźliśmy z Felą. Najpierw policja imigracyjna, potem morska. Wizy w paszporcie nie dostalismy, bo mamy się po nią zgłosić na Sal. Ale mamy piecztkę w paszporcie, że dotarliśmy do Cabo Verde i że moźemy się tu poruszać.

Po 14 wyruszyliśmy w drogę. Kierujemy się na wyspę So Nicolao. Mamy około 60 mil morskich, a chciałbym dotrzeć tak na rano, powiedzmy około 7-8 (słońce wstaje tu o 6-tej, czyli o 8-mej w Polsce). Sęk w tym, że średnia prędkość łódki, to ok 5 węzłów, czyli w godzinę przebywamy 5 mil. Zatem podróż to ok 10 godzin. Biorąc pod uwagę, źe tu nic trwa ok 12h, a ja nie chcę zbliżać sie do kotwicowiska nocą, to mamy za dużo czasu :)

Doszliśmy do sytuacji, w której przy wietrze o sile 4, czyli przyjemna żegluga, założyłem 3-cie ref, czyli tak, jakbyśmy mieli całkiem cięźkie warunki. Ale w efekcie płyniemy bajdewindem z prędkością ok 3-4 węzłów. Nadal nieco za dużo czasu mamy, ale tę nadwyżkę udaje się wykorzystać do zmiany kierunku (na niemal przeciwny) w celu poprawy warunków panujących pod pokładem. Po półtorej godziny wycofywania wróciliśmy na wcześniejszy kierunek. Być może ta zredukowane żagle pozwolą na dotarcie do celu bezpiecznie, przy dobrej widoczności. A dlaczego za dnia? Dlatego, ze -jak piszą na samych mapach i w locji - niedokładności położenia, brak zaznaczonych podwodnych skał, to powszechne problemy map tego akwenu. Po prostu, to nie jest ta sama dokładność (a i tu należy zachować ograniczone zaufanie) co map mórz europejskich.

Od opuszczenia Mindelo zrobiliśmy juź niemal 50 mil, a zostało nam jeszcze ok 30-40. To wynik halsówki pod wiatr oraz tej nawrotki, ktorą zrobiliśmy, by wrócic na otwarte morze.

Windyty 16.920930, -24.609530 z 2015-12-01 00:00

Wiatr:

Zafalowanie:

Ciśnienie: