11: 2015-11-28 12:40   Pływanie "regatowe"

Dziś w nocy było spokojnie, jak nigdy. Wiało maksymalnie 12-16 węzełków, które nie pozwalały na zbytnie szaleństwa. Staralismy się "regacić", czyli wybrać jak najbardziej optymalny kurs mając na ce...
Czytaj dalej

 
Pływanie "regatowe"
2015-11-28 12:40
GPS: 18.387970 / -23.654900 (dzień 6)

Dziś w nocy było spokojnie, jak nigdy. Wiało maksymalnie 12-16 węzełków, które nie pozwalały na zbytnie szaleństwa. Staralismy się "regacić", czyli wybrać jak najbardziej optymalny kurs mając na celu najszybsze dotarcie do zakładanego celu. Probowaliśmy też tak poustawiac i potrymować żagle, żeby wycisnąć z nich trochę soków. Efekty złe nie były, szlismy 5 do 7 węzłów (jak "przyszkwaliło"), w rezultacie wylądowaliśmy na 120 mil od celu o godzinie 12:00.

Nad ranem spróbowałem nawet przejść do wariantu żagli na motyla, gdy grot zostaje z jednej strony, a genua z drugiej. Niestety, zafalowanie było silniejsze od wiatru, który w porywach wiał 10 wezłów. W rezultacie szkoda było żagli i motyl poszedł w odstawkę.

Dziś Gosia na pokładzie znalazła latającą rybę. Niestety, już martwą, więc uratować się jej nie dało. Ale pozwoliło się jej dobrze przyjrzeć: korpus jak to u ryby, ale te szczątkowe płetwy z boku rozwinięte są do sporych skrzydełek - rusztowania, pomiędzy którymi rozpięta jest błona. Podczas latania nie wykorzystuje skrzydeł jak zwykłe ptaszki, tylko macha nimi w tempie ekspresowym, z daleka to nawet ciężko zauważyć, że ta ryba ma skrzydła i można pomylić ją ze zwykłą, przeskakującą pomiędzy falami.

Czy dotrzemy na niedzielę rano? Nadal mam taką nadzieję, ale zobaczymy, pewnie trzeba będzie włączyć katarynę. I być może nie na rano, ale za dnia. Z tym wiatrem, który teraz mamy (kilka, maks. 10 węzłów), bez silnika, to planować można na poniedziałek. Nic to, ściągnę zaraz prognozy, to zobaczymy, na co możemy liczyć.

Windyty 18.387970, -23.654900 z 2015-11-28 12:00

Wiatr:

Zafalowanie:

Ciśnienie: