7: 2015-11-26 12:46   A po nocy przychodzi dzień...

Dzisiejszą noc mieliśmy z gatunku tych mniej przyjemnych. Do wietrznej 7-mki i szkwalistych 8-mek doszły fale, które targały nami jak im się podobało. W środku trzeszczało, jakby łodka się miała ro...
Czytaj dalej

 
A po nocy przychodzi dzień...
2015-11-26 12:46
GPS: 22.127450 / -22.205330 (Bliżej niż dalej)

Dzisiejszą noc mieliśmy z gatunku tych mniej przyjemnych. Do wietrznej 7-mki i szkwalistych 8-mek doszły fale, które targały nami jak im się podobało. W środku trzeszczało, jakby łodka się miała rozpaść, a chlupiąca woda w zęzie szeptała do mógzu, że nabieramy wody. Jedynie Artur nic sobie z tego nie robił, bo - wbrew swoim wcześniejszym ustaleniom - zrobił sobie wachtę od północy do 6-tej nad ranem. A w kokpicie zupełnie inaczej się odbiera całą sytuację.

Wraz z nadejściem dnia sytuacja powoli się klarowała, fale się nieco wypłaszczały, wiatr odpuszczał. W końcu nawet wypuściłem całą genuę. Teraz wiatr znowu przybrał na sile, ale jeszcze nic wielkiego. Pierwszy, czy drugi refik, nic wielkiego.

Zabieram się do możliwie dokładnego studiowania tego, co nas czaka na Cabo Verde. Na razie wyostrzyliśmy nieco, żeby zejść bardziej na południe i w miarę możliwości ominąć kanał pomiędzy Santo Anto o So Vicente.

Windyty 22.127450, -22.205330 z 2015-11-26 12:00

Wiatr:

Zafalowanie:

Ciśnienie: