4: 2015-11-24 18:00   1/3 drogi za nami

Przed godziną 18:00 (19:00 w Warszawie) na liczniku nabiło nam 300 mil, co można powiedzieć, że stanowi 1/3 naszej drogi na Cabo Verde.

Dzisiejszy dzień uplynął na niemal nic nierobieniu, c...
Czytaj dalej

 
1/3 drogi za nami
2015-11-24 18:00

Przed godziną 18:00 (19:00 w Warszawie) na liczniku nabiło nam 300 mil, co można powiedzieć, że stanowi 1/3 naszej drogi na Cabo Verde.

Dzisiejszy dzień uplynął na niemal nic nierobieniu, czemu sprzyjała pogoda i warunki na morzu. Był czas na jakieś drobiazgi, był czas na książke, był też czas na sen. Artur znowu ustawił wachty (chyba muszę go mianować piewszym oficerem, to nie dość, że zrobi to dla przyjemności, to jeszcze odhaczy jakieś zadanie :)).

Nie wiem, jaka pogoda w Polsce, ale u nas miała być plaża... I niby, jak jest słońce, to grzeje, ale ten chłodny wiatr wszystko psuje... Generalnie w kokpicie trzeba być w sztormiaku lub przynajmniej jakiejś wiatrówce, ale sztormiak lepiej się sprawdza, bo czasem na pokład wchodzi jakaś fala. A ubranie zmoczone słoną wodą nie wyschnie, dopoki się go nie upierze.

Księżyc wschodzi po 18:00, podczas gdy za chmurami zachodzi słońce. Mamy szczęście, że wyruszając, księżyc się dopełniał, zatem w nocy, gdy nie przykrywają go chmury, jest całkiej jasno i przyjemnie. Czasem, jak jest za chmurami, ale cienkimi, to też jest w miarę jasno. Momentów, w których jest zupełnie ciemno, na razie było niewiele.

Przed nami kolejna noc na oceanie... Noc, która jak się potem ma okazać, przyniesie trochę wrażeń :)