2: 2015-11-23 13:00   Opuściliśmy Kanary

Pierwszy dzień za nami... Nie udało się nam opuścić mariny nad ranem, bo łódka wymagała kilku dodatkowych napraw i wymiany osprzętu. Po raz kolejny okazuje się, że należy sprawdzić wszystko, co jes...
Czytaj dalej

 
Opuściliśmy Kanary
2015-11-23 13:00
GPS: 27.145050 / -17.917300 (Ocean Atlantycki)

Pierwszy dzień za nami... Nie udało się nam opuścić mariny nad ranem, bo łódka wymagała kilku dodatkowych napraw i wymiany osprzętu. Po raz kolejny okazuje się, że należy sprawdzić wszystko, co jest na łódce samemu, a firma czarterująca (zapewne z braku czasu) pozostawia przegląd następnej załodze. Być może naprawia tylko to, co poprzednia załoga przekaże, co popsuło się w czasie rejsu. Problem w tym, że chyba nie wszyscy robią uczciwą listę, chociażby z braku zaufania, czy firma czarterowa nie będzie chciała ich obciążyć kosztami. Z mojego doświadczenia wynika jednak zupełnie co innego - są wdzięczni, jak dostarczam mniejszą lub większą listę tego, co zauważyłem podczas rejsu. A nie ma bata, zawsze się coś znajdzie.

W naszym przypadku były różne problemy, począwszy od braku karty SD z mapami w chart ploterze, przez przeterminowane gaśnice i kamizelki ratunkowe (kilka było ważnych do końca 2013 r....), brak światła silnikowego i rufowego, niedziałające światło w lampce domkoła ratunkowego i takie tam "drobiazgi". Problem w tym, że opuszczając Kanary mamy przed sobą około tygodnia na oceanie, bez możliwości wezwania serwisu.

Koniec końców, wyplyneliśmy o 14:30. Odprawę zrobiliśmy już w sobotę (musieliśmy pojechać do Santa Cruz), więc ruszyliśmy w drogę. Kanary mają specyficzne warunki wiatrowe, o których już na pewno wspominałem w relacji majowej. Chodzi mi o tunele wiatrowe, czyli tzw. strefy przyspieszonych wiatrów. Występują praktycznie pomiędzy wszystkimi wyspami. Efektem ich działania jest wiatr większy o min. 10-20 węzłów. W naszym przypadku, z początkowych 16 węzłów zrobiło się najpierw 26, a potem regularne 30+. Większy wiatr to także większa fala, która dodatkowo tworzy kipiel jak spotyka się z falami z innych kierunków.

Opływając Teneryfę i kieujac się na zachód w kierunku La Gomery, a potem El Hierro, najgorsze warunki mieliśmy przy Teneryfie, aż do La Gomery. Nie szło iść bokiem do fali, bo robiła z nami co chciała. Najlepsze rezultaty dawało iście razem z falą lub ostro pod. Oba warianty zresztą przećwiczyliśmy, bo idac z falą szlismy mniej więcej w kierunku, gdzie zamierzaliśmy, tyle, że w wyspę, zatem musieliśmy też zmienić hals, aby utrzymać bezpieczną odległość od brzegu. Wiatr był w okolicach 30-35, czasem przekraczając 40, dochodzący w szczytowych fragmentach do 43 węzłów, a fala 2-3 metry, ze szczytowymi do 4-rech.

W miarę zbliżania się do La Gomery i godzin nocnych, wiatr osłabł najpierw do 20-stu, potem ok 13 węzłow. Fala jeszcze była, ale z czasem siała mniejszą zagladę. Dla porównania, teraz, już poniżej Kanarów, też mamy ok 2 metrowe fale, czasem jakaś większa się trafi, ale te już stanowią po prostu masę wody, która się przelewa. I owszem, kolibie jak cholera, ale już nie obraca łajby o 90+ stopni, bokiem do siostrzanych fal. Teraz moźna powiedzieć, że jest luksus, mimo narzekań na pokładzie na obecne zafalowanie :)

Obecna sytuacja wygląda pomyślnie. Wiatr mamy sprzyjający, choć mógłby być bardziej wschodni - przynajmniej przez kilka dni. Potem pólnocny będzie nam bardziej na rękę :) Wieje ok 10-13 węzłów pozornego, ok 15-18 rzeczywistego. Gdyby było nieco więcej, to genua by się lepiej zachowywała na falach, bo rozkołys trochę jej przeszkadza.

Z kronikarskiego obowiązku muszę zameldować stadko delfinów atlantyckich, delfina bottlenose (ten dłuższy) oraz Artur, na swojej wachcie, widział też pierwszą rybę latającą.

O, właśnie przyplynęło do nas kolejne stadko delfinków :)

Po 24h zrobiliśmy pierwsze 145 mil, czyli można liczyć, że 1/6 za nami. Jezeli jednak wiatr utrzyma taki jak jest teraz, to pewnie dobowo będziemy robić ok 100-120 mil.

Windyty 27.145050, -17.917300 z 2015-11-23 12:00

Wiatr:

Zafalowanie:

Ciśnienie: